sobota, 27 kwietnia 2013

Ania i Paweł :)

Kilka postów temu pisałam o twórczych wagarach, jakie zrobiłam sobie wraz z moimi koleżankami z florystyki. Wybrałyśmy się do studia foto, gdzie pierwszy raz miałam okazję robić zdjęcia na profesjonalnymi sprzęcie. Cudna sprawa! :) Przed moim obiektywem stanęli Ania, Paweł i... Maleństwo, które Ania nosi pod swoim serduchem :)
W kilku kadrach swojej córeczki Wiktorii użyczyła nam Magda :)). Anię poznałam niedawno na zajęciach z florystyki. Jest mega sympatyczną Istotą. Za miesiąc urodzi synka. :) Zaproponowałam jej sesję brzuszkową. Ania zgodziła się, a dziewczyny załatwiły miejsce w studia. Oto efekty naszej współpracy:
























































Pozdrawiam,
Asia :))

czwartek, 25 kwietnia 2013

*

Lustrzanka to jest jednak to! Warto było wstawać przez półtora miesiąca o 4:30 i pracować po kilkanaście godzin, żeby spełnić swoje marzenie i móc teraz delektować się zdjęciami super jakości i ostrości. Miodzio! :)
Ale zanim sięgnęłam po lustrzankę cyfrową, przez cztery lata trenowałam robienie zdjęć na kompakcie, a następne kilka miesięcy ćwiczyłam na analogu. Nie jestem fotografem a pasjonatem. Uważam, że moje zdjęcia są średnie i przeciętne. Wiem, że jeszcze bardzo wielu rzeczy muszę się nauczyć. Dlatego podziwiam moich kolegów, którzy po zaledwie kilku miesiącach robienia zdjęć cyfrowym lustrem, przy swoimi nazwisku dopisują odważnie oldschoolowe "Photography". Kilka zdjęć zrobionych lustrzanką cyfrową, potem ich odróbka w Photoshopie wcale nie oznacza, że ktoś jest zawodowym fotografem. Pasja, hobby, konik - jakkolwiek, ale fotografia artystyczna to moim zdaniem w tym wypadku za duże słowo, a nawet profanacja.


























Pozdrawiam,
fanatyczka dobrych zdjęć - Asia :)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Coraz piękniej dookoła :)

Zawilce, dzikie fiołki, krokusy... powoli cały świat zakwita. Wreszcie nadeszła wiosna :))









Moja mama zaraziła mnie miłością do kwiatów wszelkiego rodzaju. Ostatnio poprawiłam sobie nastrój i kupiłam bukiet 10 żonkili w Biedronce (za jedyne 2,99zł!). Od razu radośniej na szafce, w pokoju i w serduchu! :)



Chciałabym jeszcze pokazać Wam jakie piękne prezenty dostałam kilka dni temu od mojej serdecznej Przyjaciółki i mojej Mamy bez okazji :) Chyba nie ma nic przyjemniejszego niż niespodziewane NIESPODZIEWANKI! Dziękuję Wam bardzo! :)

Witrażowy komplet: zawieszka i kolczyki:





Prawda, że urocze? :) Świetny pomysł, piękne wykonanie :)) Cudo! ;)

A to żyrafka Zuzia:





Zabawki hand made są moim zdaniem najpiękniejsze i najwdzięczniejsze. Powinniśmy zacząć mówić asertywnie "nie" - chińskim pluszakom i lalkom. Warto dołożyć kilkanaście złotych więcej i podarować w prezencie jakiemuś dzieciaczkowi zabawkę, która jest ładna, dobrej jakości, pochodzi z wiadomego źródła, przez, którą maluch nie dostanie alergii czy wysypki. A przede wszystkim, która jest jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna :) Pani, u której moja Mama zamówiła Zuzkę, wystawia swoje prace również tu.

Na koniec moje osobiste przesłanie do wszystkich: kupujmy rękodzieło i wspierajmy artystów wszelkiej maści, jeśli nie chcemy by Polskę zalały produkty made in China. Zacznijmy robić coś sami, tworzyć małe-wielkie dzieła. Początki mogą być trudne i potrafią zniechęcić do dalszego działania, lecz jak śpiewała Anna Jantar :

Najtrudniejszy pierwszy krok,
zanim innych zrobisz sto.
Najtrudniejszy pierwszy gest,
przy drugim już łatwiej jest.



Pozdrawiam,
Asia :))

środa, 17 kwietnia 2013

Pracownia florystyczna ;))

Za mną już trzy miesiące kursu florystycznego :) W ostatni weekend miałyśmy pierwszy raz zajęcia z pracowni florystycznej, gdzie uczyłyśmy się robić bukiety i kompozycje funeralne. :)





Kwiecie, na którym ćwiczyłyśmy:















Wieńce, które zrobiłyśmy:









I bukiety, które z fantazją skleciłyśmy:



































Oczywiście naszych prac było dużo, dużo więcej, ale nie wszystkim udało mi się zrobić zdjęcia :)

Na początku uważałam, że robienie kompozycji florystycznych to lekka praca. Niestety, okazało się być inaczej. To naprawdę ciężka, fizyczna gimnastyka artystyczna. Wszystkim Paniom, które chcą mieć własną kwiaciarnię i wahają się nad jej otwarciem, polecam najpierw uczestnictwo w kursach czy warsztatach florystycznych. Same ocenicie czy po 10h stania i kręcenia bukietów lub wiązanek pogrzebowych taka praca wam odpowiada. Ja wróciłam do domu wypompowana i nie miałam siły na cokolwiek innego... ale warto było! :)) Następnego dnia poszłam na dwugodzinne wagary, a ich efekty pokaże Wam za jakiś czas. :))

Tymczasem żegnam Was kwieciście i pozdrawiam gorąco,
Asia :)