Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O mnie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 lutego 2020

Robię ze starego – nowsze. Odświeżam starego bloga :)

31.08.2012r.rozpoczęłam swoją blogerską przygodę na blogspocie z Wesołą Twórczością. To już prawie osiem lat od czasu kiedy ten blog funkcjonuje pod adresem: www.najbarwniej.blogspot.com

Jakiś czas temu, chciałam usunąć bloga i stworzyć coś zupełnie nowego. Nie miałam fajnych pomysłów i kurczyły się moje chęci, by dodawać nowe posty. Z każdym miesiącem ilość publikowanych wpisów zmniejszała się. Było i tak, że przez kilka miesięcy nic nowego nie dodawałam.

W międzyczasie, chcąc opowiedzieć innym o przygotowaniach związanych z moim weselem i dekoracjami ślubnymi, które stworzyłam – założyłam drugiego bloga o nazwie Szykujemy Wesele, na którym czynnie publikuję.

Zawsze kiedy pojawiała się myśl a nawet konkretne kroki, by usunąć starego bloga, coś mi nie pozwalało. Sentyment? Poczucie utraty, małej cząstki siebie? Być może. Mimo, że tematy postów, zdjęcia, które dodawałam na początku, z czasem średnio mi się podobały, to robiło mi się smutno gdy myślałam, o tym by je usuwać. Przecież niegdyś w ich przygotowanie włożyłam wiele serca i poświęciłam masę czasu. Postanowiłam zatem go nie usuwać, nie niszczyć, a zmienić i nieco odświeżyć.

Zaczynam od zmiany nazwy :) Pora pożegnać się z „najbarwniej” – bo mimo, że uwielbiam bawić się kolorami to nazwa i adres przypomina mi wielobarwną, „wesołą twórczość”, która dziś kojarzy mi się z przaśnością, kiczem, no i... brzmi trochę trywialnie.

Chciałabym, aby ten blog prezentował TWÓRCZE przedsięwzięcia i pomysły. Chcę pokazać, co robię w wolny czasie, jak moje wizje stają się rzeczywistością, poopowiadać Wam o innych zwariowanych i utalentowanych osobach.
Chciałabym również, by mój stary-nowy blog był wirtualnym miejscem spotkań, podczas których będę opisywać rzeczy, które wyszyły z mojej PRACOWNI, TWÓRCZEJ PRACOWNI JOANNY.



Mam nadzieję, że często będziemy się tu spotykać :)

niedziela, 15 stycznia 2017

525 600 minut

Nowy Rok to pewnego rodzaju „przełom”, szansa na zmiany i nowe wyzwania. Zazwyczaj po Sylwestrze z wielkim zapałem zaczynamy realizować nasze noworoczne postanowienia, które u większości nas, jak pokazują wyniki badań socjologicznych, po 2-3 miesiącach umierają śmiercią naturalną.

Przy okazji tego wpisu zajrzałam do swoich postanowień noworocznych z 2016 roku. Ku swojemu zaskoczeniu zdecydowana większość z nich nie została spełniona. Dlaczego? Można to sobie tłumaczyć na przykład średnio udanym Sylwestrem roku poprzedniego, w myśl powiedzenia „jaki Sylwester taki cały rok”. Mój rok zatem skazany był na opuchliznę i leżenie w łóżku - ogólne niepowodzenie. Można jeszcze to nieziszczenie starać się tłumaczyć lenistwem, brakiem silnej woli, niekonsekwencją, nieracjonalnym sprecyzowaniem przedmiotu postanowień. Ale czy rzeczywiście byłoby to słuszne? Czy przez to, że moje postanowienia noworoczne nie spełniły się mogę mówić o mało udanym roku?

Na pewno 2016 rok był dla mnie rokiem pełnym zaskoczeń, zmian życiowych planów i był bardzo pracowitym czasem. Pisanie pracy magisterskiej, praca zarobkowa, kilkumiesięczny remont własnego M w większości zaprzątały moją głowę i wypełniały mój cały czas. Na brak bodźców nie mogłam narzekać. 2016. był też dla mnie na pewno rokiem przełomowym po wieloma względami, a decyzje w nim pojęte będą rzutować na moją przyszłość.

Przy składaniu noworocznych życzeń często słyszę: „życzę Ci, aby Nowy Rok był lepszy niż poprzedni”. To trochę tak, jakby ktoś zakładał, że było w nim coś, co na pewno poszło nie tak, co można byłoby zmienić i że nie jestem z niego do końca zadowolona. Ja jednak życzyłabym sobie, żeby 2017 rok był równie dobry jak poprzedni, żeby nie zabrakło w nim tych wszystkich wspaniałych ludzi, którzy są przy mnie cały czas i którzy się pojawili oraz żeby zamiast mniej lub bardziej celnych i realnych postanowień przede wszystkim nie zabrakło w nim całym 525 600 minut wypełnionych miłością. Tylko tyle i AŻ TYLE.


„Pięćset dwadzieścia pięć tysięcy i sześćset minut
Czym rok odmierzyć? Jak zmierzyć go?
Świtami, zmierzchami, kubkami wypitej kawy?
Calami, milami, śmiechem czy łzą?
Pięćset dwadzieścia pięć tysięcy i sześćset minut
Czym rok odmierzyć, jak zmierzyć go?
Więc miłość weź
Pamiętaj że z nieba pochodzi ten dar
Więc miłość weź
Dziel ją, mnóż ją, twórz ją
Tylko czas zmierz
Miłość, miłość niech mierzy twój czas
Porami jej
Miłości czas
Miłości czas, miłość niech mierzy twój czas”


https://www.youtube.com/watch?v=iG79YmB2Zc8

sobota, 31 grudnia 2016

Happy New Year!

Już za parę godzin przywitamy Nowy Rok!


Niech Nowy Rok będzie dla Nas szansą na całkowite otwarcie się na dobro i wdzięczność, za to co było i jest.

Życzę i Wam i sobie, żebyśmy dostrzegali małe-WIELKIE rzeczy i potrafili się z nich radować, byśmy potrafili zachwycać się ludźmi, światem i wszelkim stworzeniem, byśmy byli dla siebie przezwoicie dobrzy i życzliwi, byśmy mieli serce i patrzyli sercem! :)
Od Siego do Siego Roku!!

sobota, 24 grudnia 2016

Nim błyśnie pierwsza gwiazdka...

...chciałabym Wam życzyć, by w ten świąteczny czas nie zabrakło w waszych sercach dobrego słowa dla drugiego człowieka i (nie)zwykłej ludzkiej życzliwości :) A wszystkim tym, którzy wierzą w Boże Narodzenie życzę dobrego przeżywania tej wielkiej tajemnicy! Chrystus się Nam dziś narodzi!! :) Raduj się świecie! :)

wtorek, 20 grudnia 2016

Na długo przed świętami…

Po bardzo długiej nieobecności chciałam zacząć od wpisu nastrajającego bożonarodzeniowo - od fotorelacji z jarmarku wiedeńskiego, na którym miałam być okazję w ubiegłym tygodniu. Jednak w obliczu poniedziałkowej tragedii w Berlinie byłoby to trochę nie na miejscu…

Zacznę zatem inaczej.

Nie wiem jak jest w waszych domach, ale my do Świąt Bożego Narodzenia można powiedzieć, że przygotowujemy się przez cały rok. Ci, którzy znają mnie i moją Mamę wiedzą, że dla nas czas przygotowań do świąt bez tworzenia wianków to czas jałowy. Przez cały rok szukamy przeróżnistych inspiracji i materiałów na nową wiankową odsłonę. Co roku w innej formie, z nowymi elementami tworzymy kolejne ozdoby rozdając je ludziom, których lubimy, szanujemy, kochamy oraz wszystkim tym, z którymi chcemy podzielić się cząstką nas samych.




W tym roku wpadł nam do głowy pomysł bukowy...

A to co u nas w myślach zazwyczaj przechodzi do konkretnych czynów oznaczać mogło jedynie to, że połowie września zapuściliśmy się w buczyny nieopodal naszego miasta.

Nie wiem czy kiedyś mieliście okazję widzieć szyszki bukowe, ale ja jestem nimi totalnie oczarowana! Moim zdaniem są niezwykle piękną ciekawostką przyrodniczą: ze względu na oryginalny pokrój oraz na to, że rosną na drzewach liściastych. Każda szyszka stanowi okrywę dla bukowego orzeszka (tzw. bukwi), który jest jadalny i jadany przez zwierzęta i ludzi.



Na początku ciężko byłoby nam znaleźć szyszki ze względu na ich kolor zlewający się z runem leśnym.


Jednak po zmianie perspektywy na bardziej poziomą i pozycji na "półleżącą" dostrzec można było długi bukowy dywan. I tak po półtorej godziny, w trzyosobowym składzie Zbieraczy, mieliśmy trzy pełne siatki leśnych owoców.


Przeleżały one do grudnia czekając na adwentowy radosny czas i... bukowy zawrót głowy. W ruch poszły: siano, szyszki, biała farba, koralikowe łańcuchy choinkowe, kryształki i brokat, by po wielu godzinach pracy powstały bukowe wianki:



Kilka wianków trafiło już w ręce naszych Dobrodziejów, a kilka dopiero zapuka do ich drzwi…
Puk, puk... Kto tam?

sobota, 20 czerwca 2015

Mniej na głowie, czyli akcja Daj Włos Fundacji Rak&Roll :)

Już za kilka chwil lato. W rywalizacji pór roku – zajmuje w moim rankingu – silne, drugie miejsce. Faworytem jest oczywiście wiosna.
Wiosna to niesamowity czas, kiedy wszystko budzi się do życia, a mi powracają siły witalne. To też dla mnie czas zmian i porządków. Co roku staram się zmienić coś na wiosnę. Tym razem padło (mi) na głowę, a precyzując - coś z głowy spadło.



Odkąd pamiętam miałam długie włosy. W czwartej klasie szkoły podstawowej zdecydowałam się na drastyczne cięcie, na tzw. „chłopaka”. Kiedy włosy zaczęły odrastać, nie decydowałam się na ich ekstremalne skracanie. Były co prawda różne podcięcia, zmiany koloru (czego dzisiaj trochę żałuję), jednak zawsze włosy nie były krótsze niż akceptowalna długość – do ramion. Lata zapuszczania, farbowanie powodowały, że ich pielęgnacja stawała się coraz bardziej uciążliwa i czasochłonna. Na głowie lądowały tony odżywek, mgiełek, maseczek i innych specyfików – by nadać włosom blasku, by lepiej je rozczesywać, by odżywić zniszczone końcówki. Cały czas jednak ŻAL było ich ściąć, bo długie, bo ładne, bo itd… Pielęgnacja włosów zaczęła jednak coraz bardziej męczyć i denerwować, ale bojaźń przed ścięciem i powracając myśl „jak będę wyglądać w krótszych??” brały górę.


Pierwsze myśli o skróceniu włosów pojawiły przed nagraniem materiału do radia o akcji „Daj Włos” Fundacji Rak&Roll. Rozmawiałam wtedy z Martą, która zdecydowała się oddać 27cm włosów na cele fundacji, bo chciała zrobić coś dla innych – ulżyć w walce z chorobą kobietom pokrzywdzonym przez los.

Fundacja Rak&Roll robi peruki z naturalnych włosów, które przekazuje kobietom po chemioterapii. Trafią one do tych, które utraciły swoje włosy podczas walki o zdrowie/życie, a wszystko po to, by w dalszym etapie leczenia mogły wyglądać i czuć się lepiej.

Pomyślałam sobie wtedy, że też oddam swoje włosy. Jednak pozbycie się dwudziestu kilku centymetrów spowodowałoby to, że nie mogłabym związać włosów w kucyk na czym bardzo mi zależało. Postanowiłam, że po obronie magisterki zetnę włosy, ale myśl o oddaniu włosów wracała do mnie jak bumerang. Aż tu nagle… Na funpage’a fundacji Rak&Roll administrator wrzucił to zdjęcie:


Kiedy zobaczyłam na nim piękną, łysą kobietę pomyślałam sobie: Dżoana, jaka Ty jesteś durna! Od dłuższego czasu męczysz się z długimi włosami, boisz się tego, jak będziesz wyglądać w krótszy włosach, a ktoś nie ma ich wcale i pewnie ucieszyłby się z kawałka twojego kucyka. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że najwyższa pora, że oddać innym (dosłownie) kawałek siebie.

Jako, że często jak sobie coś postanowię to to realizuję, wyszukałam w Internecie salony, które współpracują z Fundacją Rak&Roll i umówiłam wizytę. Wcześniej jednak moja koleżanka Ania zrobiła mi – wymarzoną, wiosenną sesję zdjęciową w długich włosach.



5 maja 2015r. narodziłam się PONOWNIE (Mamo, wiesz o co chodzi? ;)). Nowa ja - uboższa o 25cm włosów i bogatsza, o nieopisaną radość z pomocy drugiemu człowiekowi.
Po ścięciu okazało się także, że włosy bez problemu zwiążę w kucyk, a długość jest akuratna :)



Długie włosy są niewątpliwie atutem kobiecości. Długowłose kobiety bardziej podobają się mężczyznom, niż te w krótkich – to fakt. Pewnie i ja w długich włosach wyglądałam lepiej. Sama fryzjerka kilkakrotnie przed ścięciem pytała się mnie czy jestem pewna i czy nie jest mi żal włosów. Nie było, nie jest i mam nadzieję, nie będzie kiedy być może znowu zdecyduję się oddać swoje włosy. Zrobiłam coś dla innych, ale też dla samej siebie.

I jeszcze na koniec (tego chyba najdłuższego w dziejach bloga wpis) apel do Was dziewczyny (chociaż mężczyźni też mogą oddawać włosy):
Jeśli któraś z Was zastanawia się nad ścięciem włosów – zachęcam do tego ogromnie. Jeśli któraś, chce oddać włosy na cele fundacji – zróbcie to. Dajcie trochę swojej kobiecości innym kobietom. Niech sobie owa kobiecość powędruje – z myśli na czyny, z głowy na głowę, z waszego serca na uśmiech na twarzy chorych na raka kobiet… i jeszcze dalej. A co!


Poniżej wklejam Wam instrukcję ścinania włosów:

Minimalna długość włosów, które można przekazać fundacji to 25 cm. Włosy należy przed ścięciem umyć, bez korzystania z odżywki, nie wolno także pomieszać końca włosów z nasadą. Włosy mogą być farbowane - ważne aby nie były zniszczone.
Włosy można obciąć w każdym salonie fryzjerskim, ważne jest, by były one ścięte według poniższych zasad:
1. Umyte i wysuszone włosy dzielimy na kilka pasm.
2. Każde pasmo pleciemy w warkocz, po czym wiążemy gumką (najlepiej recepturką)
dla bezpieczeństwa w kilku miejscach.
3. Warkocze ucinamy około 2 cm powyżej utrzymującej ich gumki (od strony głowy), nie należy ich wyrównywać.
4. Ścięte i dokładnie wysuszone warkocze zawijamy, np. w papier.
5.Oznaczamy nasadę włosa, np. wkładamy pod gumkę karteczkę z napisem "nasada".
6. Włosy wysyłamy na adres Fundacji podany poniżej:
Fundacja Rak'n'Roll
ul. Bagatela 10/17
00-585 Warszawa


Więcej o akcji Daj Włos znajdziecie tutaj:
http://www.raknroll.pl/co-robimy/programy/daj-wlos/


Pozdrawiam Was serdecznie,
Asia