Jeszcze dwa dni i zakończymy okres bożonarodzeniowy, bo do 2. lutego według tradycji śpiewamy kolędy, trzymamy choinki i szopki. Zwykle właśnie do tej daty wszystkie świąteczne dekoracje eksponowane są w kościołach katolickich.
W tym roku w naszym kościele dekoracje były takie:
Na ławkach zawisły żywe gałązki zielonej choinki, przepasane czerwoną i zieloną wstażką, z brokatowymi gwiazdkami i bielonymi szyszkami - wyglądające jak mini miotełki.
Przed ołtarzem w wielkiej złotej donicy, którą zrobił mój Mąż z Tatą, ułożyłam żywe i sztuczne poinesecje, bombki i złote liście.
Przed amboną na ziemi spoczął bożonarodzeniowy stroik:
Oczwyście to tylko dodatek do pięknej, bogatej szopki i całej świątyni:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje świąteczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje świąteczne. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 stycznia 2021
niedziela, 10 stycznia 2021
Choinki z szyszek i piankowych róż :)
Sztuczną czy prawdziwą? Jaką choinkę wybrać?
Ja zrobiłam takie, które łączą w sobie te dwa elementy, bo zawierają zarówno elementy naturalne - szyszki bukowe czy modrzwiowe oraz sztuczne - różyczki, perełki, bombeczki. No i ręczę, że nie zwiędną w tym sezonie :)
Ja zrobiłam takie, które łączą w sobie te dwa elementy, bo zawierają zarówno elementy naturalne - szyszki bukowe czy modrzwiowe oraz sztuczne - różyczki, perełki, bombeczki. No i ręczę, że nie zwiędną w tym sezonie :)
Tę dużo mniejszą choinkę owinęłam sznukiem ledowym oto jak prezentuje się przed i po zapaleniu lampek :)
A tu już choinki z róż piankowych w kolorze różu i niebieskościach:
Choineczka owinięta LEDami w moim domu prezentuje się tak:
Która choinka pasowałaby do Waszych domów?
niedziela, 29 listopada 2020
Wieniec adwentowy na radosny czas oczekiwania :)
Jestem z siebie dumna! W tym roku chyba pierwszy raz udało mi się na czas zdążyć ze zrobieniem wieńca adwentowego. Buczyna, modrzew, drewno, foramiranowe róże, białe i złote kulki oraz biała farba - tego wszystkiego użyłam do zrobienia tegorocznego wieńca.
Pora zapalić na nim pierwszą święcę...
W tym roku święta w moim domu będą miały kolor złoty, srebrny i biały. Będzie też dużo szklanych, transparetnych ozdób :) Uwielbiam ten magiczny czas oczekiwania. Maranata!
Drugi wianek, w czerwieni z białymi reniferami, cierpliwie czeka na odbiór :)
Pora zapalić na nim pierwszą święcę...
W tym roku święta w moim domu będą miały kolor złoty, srebrny i biały. Będzie też dużo szklanych, transparetnych ozdób :) Uwielbiam ten magiczny czas oczekiwania. Maranata!
Drugi wianek, w czerwieni z białymi reniferami, cierpliwie czeka na odbiór :)
sobota, 23 grudnia 2017
Wigilia kwitnących Świąt
Już jutro Wigilia, dzień poprzedzający Boże Narodzenie. Z łaciny słowo „vigilia” znaczy tyle co nocna straż, warta, oczekiwanie. Zwyczajowo tym mianem określa się przeddzień ważnego święta.
Wigilia Bożego Narodzenia wedle staropolskich wierzeń miała obfitować w przeróżne znaki, a ludzie prawi mogli zobaczyć liczne cuda: rzeki zmieniające się w płynne złoto, studnie pełne miodu lub wina, zwierzęta mówiące ludzkim głosem czy kwitnące kwiaty i owocujące rośliny. Wierzono, że w ten sposób cała Ziemia czcić będzie Narodzenie Pańskie. W tym Wyjątkowym Dniu znikać miały bariery między ziemią a zaświatami, dusze zmarłych pod postacią strudzonych wędrowców, żebraków, niespodziewanych gości miały przychodzić do domostw, gdzie czekało na nie puste miejsce przy stole. Tego dnia także musiały zakończyć się przygotowania do Godów („Godnych Świąt”) – czyli okresu od Bożego Narodzenia do 1 stycznia lub Trzech Króli. Strojono więc starannie izbę i stół, wieszano atrybut świąt zieloną gałąź – symbol życia, zdrowia, sił witalnych, którą przystrajano jabłkami, orzechami, słomą, ręcznie wykonanymi papierowymi ozdobami oraz światami – kulami zrobionymi z kolorowych opłatków misternie klejonych śliną. Najczęściej jednak izbę strojono w snopy zboża, słomy i siana, które są symbolem urodzaju, by przyniosły dobrobyt w następnym roku. Choinkę w polskich domach zaczęto stawiać dopiero na przełomie XVIII-XIX w., a zwyczaj strojenia bożonarodzeniowego drzewka przywędrował do Nas aż z Niemiec.
Ze staropolskiej tradycji do dziś przetrwało wiele wierzeń, obyczajów i przesądów. W zależności od przynależności regionalnej, etnicznej, pochodzenia naszych babć i dziadków każdy z nas nie wyobraża sobie Wigilii bez tego czy owego. Ile rodzin - tyle sposobów na celebrowanie tego WAŻNEGO DNIA rozpoczynającego Święta Bożego Narodzenia. Jeśli podpytacie swoich znajomych jak wygląda ich Wigilia to naprawdę będzie zaskoczeni np. różnorodnością serwowanych potraw. Dostrzeżecie też, jak każdy z nas zwraca uwagę na coś innego, jak różne rzeczy są dla nas w Wigilię ważne.
Choć być może zabrzmi to nieco próżnie to nie wyobrażam sobie Świąt bez przystrojonego domu. Ważne jest dla mnie, by Święta nie tylko smakowały, ale też pięknie wyglądały. Staram się, by co roku dom w okresie bożonarodzeniowym wyglądał trochę inaczej, by coroczne wystroje różniły się od siebie, by każdego roku były wyjątkowe. Staram się przygotować coś innego, kupić nowe lub przerobić stare ozdoby. W tym roku moje serce skradła otwarta, przezroczysta bombka ze sklepu z asortymentem dla domu :)
W tym roku na drzwiach wejściowych zawisła girlanda z żywych zielonych gałązek, którą udekorowałam drewnianymi figurkami, domkami i cukrowymi laskami.
Na oknie zwisły białe gałęzie przyozdobione cisem oraz kryształowym figurkami szklanymi bombkami oraz kurtyna ledowa. Ciepłym światłem pokój okala również girlanda oraz białe drzewko, które w tym roku zastąpiło choinkę.
Podobnie jak w tamtym roku, w tym również czekam, aż w moim wazonie zakwitną gałęzie wiśni. Pokazały się już pierwsze kwiatki, powoli rozwijają się kolejne pączki. Kwitnie świat oczekując Narodzin Małego Boga…
Życzę Wam, aby w Waszych sercach i umysłach również zakwitło Boże Narodzenie. Żeby Święta przyniosły wiele okazji do odpoczynku, pięknych spotkań i wspomnień, były przepełnione wzajemną miłością i abyśmy nie zapomnieli dlaczego właściwie i co świętujemy. Raduj się Świecie!
Wtedy jest Boże Narodzenie
Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata
i wyciągasz do niego ręce,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad,
które jak żelazna obręcz uciskają ludzi
w ich samotności,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei "więźniom",
tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,
moralnego i duchowego ubóstwa,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg
pokochał innych przez ciebie,
Zawsze wtedy,
jest Boże Narodzenie.
Matka Teresa z Kalkuty
piątek, 31 stycznia 2014
Szalonych rodziców mam… czyli o mieszkaniowych metamorfozach :)
Nie pisałam już sto lat… Święta, egzaminy w jeden i drugiej szkole pochłonęły sporo mojej uwagi i czasu. Obiecuję poprawę :)
Dzisiaj wpis o tych, dzięki którym jestem tym, kim jestem – o moich rodzicach.
Moja mama jest jedną z najbardziej twórczych osób jakie znam. Niesamowicie utalentowana i kreatywna z niej osoba. Codziennie po pracy siada przy swoim laptopie i przegląda Wasze fotoblogi. Potem godzinami na Skypie opowiada mi, co dzisiaj widziała, podsyła linki, żebym zobaczyła nowe, blogowe znaleziska. A kiedy jestem w domu, często wchodzi do mojego pokoju i pyta: „Siedzisz na Internecie? Zobacz czy dodała coś GC i Asia z Warszawy”. Kocham ją za to podwójnie :))
Tato to też zdolna Bestia! Czasami trzeba Go jednak dobrze motywować do pracy – ale efekty, które nam potem prezentuje są niesamowite! Ostatnio, kiedy zjechałam ze studiów i weszłam do pokoju to oniemiałam z wrażenia. Tato zrobił mi biały stolik, żebym „nie musiała siedzieć z laptopem na kolanach”. Cudownie, prawda? (O stoliczku napiszę w późniejszym czasie).
Jak tu potem być normalnym, przeciętnym, szarym Polaczkiem i nie mieć obciążeń dziedzicznych?? Po prostu się nie da. :)
Najśmieszniejsze jest to, że ta moja Dwójka to tajni konspiranci. Podczas mojego pobytu w Niemczech wyremontowali cały duży pokój i przywrócili meblom kuchennym drugie życie. Pytani o to, co robią popołudniami, odpowiadali, że jeżdżą na działkę i nie mają czasu na żadne, ale to ŻADNE zmiany w mieszkaniu… Jakoś mi się w to nie chciało wierzyć: bo w domu cały czas coś się zmienia, a po mailu zwrotnym od taty o treści: "mama znowu nie daje odpocząć" - nie miałam wątpliwości, że coś jest na rzeczy. Jak wróciłam do domu – padłam z wrażenia.
Krótko o tym jak to było, zanim się zmieniło :)
Najlepszym określeniem chyba będzie – „ciemno wszędzie, głucho wszędzie…”. W naszym niewielkim mieszkaniu, na parterze jest dość ciemno. Najgorsze jest lato, bo drzewa które rosną kilka metrów od naszych okien pochłaniają prawie całe światło słoneczne. Na szczęście faza na brązy i pomarańcze w naszym domu bezpowrotnie minęła. Choć nie dało się zrezygnować z nich całkowicie, to jednak rozjaśniane jest wszystko, co się da. Kolorowe: ściany, dodatki, inne gadżety odeszły do lamusa. Mama postawiła na śmietanową biel i pastelowe dodatki. Jasne barwy nadały wnętrzu ciepła i rozświetliły go. W naszym domu bielone jest dosłownie wszystko co się da - oczywiście bez podtekstów rasistowskich.
Teraz krótkie zdjęciowe before i after :)
Przed:
i po... (zdjęcia są sprzed kilku miesięcy i teraz wygląda jeszcze inaczej :)):
Dzisiaj wpis o tych, dzięki którym jestem tym, kim jestem – o moich rodzicach.
Moja mama jest jedną z najbardziej twórczych osób jakie znam. Niesamowicie utalentowana i kreatywna z niej osoba. Codziennie po pracy siada przy swoim laptopie i przegląda Wasze fotoblogi. Potem godzinami na Skypie opowiada mi, co dzisiaj widziała, podsyła linki, żebym zobaczyła nowe, blogowe znaleziska. A kiedy jestem w domu, często wchodzi do mojego pokoju i pyta: „Siedzisz na Internecie? Zobacz czy dodała coś GC i Asia z Warszawy”. Kocham ją za to podwójnie :))
Tato to też zdolna Bestia! Czasami trzeba Go jednak dobrze motywować do pracy – ale efekty, które nam potem prezentuje są niesamowite! Ostatnio, kiedy zjechałam ze studiów i weszłam do pokoju to oniemiałam z wrażenia. Tato zrobił mi biały stolik, żebym „nie musiała siedzieć z laptopem na kolanach”. Cudownie, prawda? (O stoliczku napiszę w późniejszym czasie).
Jak tu potem być normalnym, przeciętnym, szarym Polaczkiem i nie mieć obciążeń dziedzicznych?? Po prostu się nie da. :)
Najśmieszniejsze jest to, że ta moja Dwójka to tajni konspiranci. Podczas mojego pobytu w Niemczech wyremontowali cały duży pokój i przywrócili meblom kuchennym drugie życie. Pytani o to, co robią popołudniami, odpowiadali, że jeżdżą na działkę i nie mają czasu na żadne, ale to ŻADNE zmiany w mieszkaniu… Jakoś mi się w to nie chciało wierzyć: bo w domu cały czas coś się zmienia, a po mailu zwrotnym od taty o treści: "mama znowu nie daje odpocząć" - nie miałam wątpliwości, że coś jest na rzeczy. Jak wróciłam do domu – padłam z wrażenia.
Krótko o tym jak to było, zanim się zmieniło :)
Najlepszym określeniem chyba będzie – „ciemno wszędzie, głucho wszędzie…”. W naszym niewielkim mieszkaniu, na parterze jest dość ciemno. Najgorsze jest lato, bo drzewa które rosną kilka metrów od naszych okien pochłaniają prawie całe światło słoneczne. Na szczęście faza na brązy i pomarańcze w naszym domu bezpowrotnie minęła. Choć nie dało się zrezygnować z nich całkowicie, to jednak rozjaśniane jest wszystko, co się da. Kolorowe: ściany, dodatki, inne gadżety odeszły do lamusa. Mama postawiła na śmietanową biel i pastelowe dodatki. Jasne barwy nadały wnętrzu ciepła i rozświetliły go. W naszym domu bielone jest dosłownie wszystko co się da - oczywiście bez podtekstów rasistowskich.
Teraz krótkie zdjęciowe before i after :)
Przed:
i po... (zdjęcia są sprzed kilku miesięcy i teraz wygląda jeszcze inaczej :)):
Lampki w pokoju rodziców od zawsze radziły mnie w oczy. Były mało eleganckie i toporne w swej urodzie. Mama totalnie zmieniła ich oblicze:
...szafeczka także została podrasowana...
Od dłuższego czasu chciałyśmy z Mamą stworzyć patchwork na wersalkę. Różane materiały gromadziłyśmy przez miesiące. Kilka popołudni, kilkadziesiąt długich godzin i patchworkowa kapa została zrobiona. Nawet ja zszywałam kilka kwadratów! Przy okazji uszyłam swoją pierwszą w życiu poszewkę na poduszkę.
Zmieniony także został stół - na okrągły (w pierwotnej wersji był ciemnobrązowego koloru) i krzesła, na których aktualnie są różane pokrowce - uszyte przez Mamę.
A tak nowy, biały pokój wyglądał w wersji świątecznej :)
Tutaj kilka zdjęć z przedświątecznych przygotowań.
Zdjęć kuchni przed zmianą - niestety nie mam. Znalazłam tylko zdjęcie na którym widać meble w kolorze kawa z mlekiem i żółte ściany.
Teraz jest tak:
Ta witrynka po lewej stornie jest dziełem mojego taty! :) (Przepraszam za taki wąski kadr, ale żeby móc zrobić całą, potrzebowałabym obiektywu typu rybie oko).
Podoba Wam się nasza zmiana? Uciekam bielić złotą lampkę i niebieskie lusterko! :)
Pozdrawiam,
Asia
Subskrybuj:
Posty (Atom)


